„Labirynt” Remigiusza Mroza – gdy thriller gubi drogę

 


„Labirynt” Remigiusza Mroza – gdy thriller gubi drogę

recenzja blogowa | bookswheniread

Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza. Jest mroczna atmosfera, obietnica psychologicznej gry, tajemnica i autor, który od lat dominuje listy bestsellerów. Labirynt Remigiusz Mróz zapowiada się jak klasyczny thriller, od którego trudno będzie się oderwać. Problem w tym, że im dalej w las, tym bardziej okazuje się, że ten labirynt… nie ma sensownego planu.

Obietnica thrillera psychologicznego

Punkt wyjścia jest intrygujący. Autor rzuca czytelnika w sam środek niepokojącej historii, sugerując, że nic nie jest takie, jakim się wydaje. To moment, w którym „Labirynt” naprawdę działa — ciekawość rośnie, a tempo narracji sprawia, że czyta się szybko i bez oporu.

Chaos zamiast napięcia

Niestety, z czasem napięcie zaczyna ustępować irytacji. Fabuła coraz częściej opiera się na nagłych zwrotach akcji, które nie wynikają z logiki wydarzeń, lecz sprawiają wrażenie sztucznie doklejonych. Zamiast inteligentnej gry z czytelnikiem dostajemy serię twistów typu „bo tak”. To nie buduje grozy — to ją rozbraja.

Bohaterowie bez psychologii

Jak na thriller psychologiczny, największym rozczarowaniem są postacie. Ich emocje są powierzchowne, reakcje często nielogiczne, a decyzje podporządkowane wyłącznie temu, by fabuła mogła iść dalej. Brakuje autentycznego napięcia wewnętrznego i wiarygodnych motywacji. Trudno przejąć się losem bohaterów, którzy wydają się jedynie pionkami w fabularnej układance.

Styl: poprawny, ale bez klimatu

Mróz pisze sprawnie — to fakt. Dialogi są dynamiczne, narracja szybka, rozdziały krótkie. Problem polega na tym, że styl jest zbyt dosłowny. Autor nie zostawia miejsca na niedopowiedzenia, wszystko wyjaśnia, tłumaczy i dopowiada. W thrillerze to poważny błąd — tajemnica potrzebuje ciszy, a nie nadmiaru słów.

Zakończenie, które zostawia pustkę

Finał „Labiryntu” to największe rozczarowanie. Po długiej drodze przez kolejne zagadki czytelnik nie dostaje emocjonalnej nagrody. Zakończenie jest chłodne, pospieszne i sprawia wrażenie niedopracowanego. Zamiast efektu „wow” pojawia się pytanie: czy to naprawdę wszystko?



Podsumowanie

„Labirynt” to książka, która czyta się szybko, ale nie zostaje w głowie. Ma potencjał, który ginie pod ciężarem chaosu fabularnego i braku psychologicznej głębi. To propozycja raczej dla fanów szybkich thrillerów niż dla czytelników szukających literackiego napięcia i sensownej konstrukcji.

Ocena: 4/10
Thriller, który obiecuje labirynt, a prowadzi donikąd.

Komentarze