„Znajdka” Liliany Fabsińskiej – niewykorzystany potencjał i emocjonalna powierzchowność

 

„Znajdka” Liliany Fabsińskiej – niewykorzystany potencjał i emocjonalna powierzchowność

„Znajdka” zapowiada się jako poruszająca opowieść o dorastaniu, tożsamości i poszukiwaniu siebie. Niestety, ta obietnica bardzo szybko się rozpada. Książka sprawia wrażenie projektu, który zatrzymał się na etapie szkicu – pełnego dobrych intencji, ale pozbawionego literackiej dojrzałości.

Największym problemem powieści jest płaskość emocjonalna. Tematy trudne – samotność, odrzucenie, brak zakorzenienia – są jedynie sygnalizowane, a nie naprawdę przeżywane. Bohaterka nie rozwija się w sposób wiarygodny, a jej emocje są podawane czytelnikowi wprost, bez subtelności, bez pracy języka, bez literackiego napięcia. Zamiast „pokazywać”, narracja uporczywie „tłumaczy”, co prowadzi do znużenia i poczucia wtórności.

Styl Fabsińskiej jest nierówny i uproszczony, momentami ocierający się o publicystyczne banały. Dialogi brzmią sztucznie, jakby zostały stworzone po to, by przekazać tezę, a nie oddać realną rozmowę między ludźmi. Brakuje rytmu, ciszy, niedopowiedzeń — wszystkiego tego, co sprawia, że literatura młodzieżowa (czy inicjacyjna) potrafi naprawdę poruszyć również dorosłego czytelnika.

Problemem jest także brak odwagi narracyjnej. „Znajdka” idzie dokładnie tymi ścieżkami, które są bezpieczne, przewidywalne i już wielokrotnie wydeptane. Nie ma tu literackiego ryzyka, nie ma momentów, które zmuszają czytelnika do zatrzymania się, zadania sobie pytania, przeżycia dyskomfortu. A przecież właśnie tego wymaga temat „znajdki” — osoby wykluczonej, niepasującej, bolesnej w swojej inności.



W efekcie książka pozostawia uczucie niedosytu i rozczarowania. Nie dlatego, że jest zła w sensie technicznym, lecz dlatego, że nie sięga tam, gdzie mogłaby. „Znajdka” to historia, która prosi się o głębię, a dostaje jedynie poprawność. O emocje, a otrzymuje deklaracje. O literaturę — a zostaje przy opowieści.

To nie jest książka, która rani.
To książka, która nie ma odwagi zranić — a przez to nie potrafi uleczyć.


Komentarze