Dlaczego napisałem „Miłość w miejsce zawiści”
Nie pisałem tej książki po to, żeby kogokolwiek pouczać. Nie powstała jako poradnik ani jako instrukcja „jak pracować w opiece”. Napisałem ją, bo po latach pracy z seniorami w Niemczech i po powrocie do opieki nad własną Mamą, zrozumiałem, że zbyt wiele historii zostaje niewypowiedzianych.
„Miłość w miejsce zawiści” jest książką zrodzoną z doświadczenia. Z codzienności, w której opieka nie kończy się po ośmiu godzinach, a relacje z ludźmi bywają trudniejsze niż sama praca fizyczna. To opowieść o zmęczeniu, odpowiedzialności, nieporozumieniach, ale też o chwilach, które przywracają sens temu, co się robi.
Przez dziesięć lat pracowałem jako opiekun osób starszych w Niemczech. Spotykałem seniorów z demencją, Alzheimerem, Parkinsonem. Spotykałem też innych opiekunów – zmęczonych, czasem wypalonych, czasem rywalizujących ze sobą zamiast się wspierać. Zbyt często widziałem, jak w tej pracy pojawia się zawiść: o lepszy kontrakt, o łatwiejszego podopiecznego, o większe pieniądze. A przecież to zawód, w którym bez empatii i zwykłej ludzkiej życzliwości nie da się długo wytrzymać.
Ta książka jest również próbą pokazania opieki z męskiej perspektywy. Kiedy zaczynałem, mężczyźni w tym zawodzie byli rzadkością. Dziś jest ich coraz więcej, ale wciąż niewiele się mówi o tym, jak inaczej przeżywają tę pracę, z jakimi oczekiwaniami się spotykają i jak często muszą udowadniać, że opieka to nie tylko „kobiece zajęcie”.
Nie idealizuję Niemiec ani seniorów. Pokazuję różnice kulturowe, napięcia, absurdalne sytuacje, biurokrację, zmęczenie i samotność emigranta. Ale pokazuję też coś, co mnie samemu bardzo zmieniło: że polski i niemiecki senior w gruncie rzeczy potrzebują tego samego – poczucia godności, ruchu, rozmowy i bycia zauważonym.
Tytuł „Miłość w miejsce zawiści” nie jest przypadkowy. To nie slogan. To wybór, przed którym wielokrotnie stawałem: czy reagować złością, zazdrością, poczuciem krzywdy – czy spróbować zrozumieć drugiego człowieka, nawet jeśli jest trudny. Nie zawsze wybierałem dobrze. I właśnie dlatego ta książka jest prawdziwa.
Jeśli miałbym powiedzieć, dla kogo ją napisałem, to odpowiedź jest prosta: dla tych, którzy chcą zobaczyć, jak naprawdę wygląda opieka nad seniorem, bez lukru i bez demonizowania. Dla opiekunów, ich rodzin, ale też dla wszystkich, którzy chcą zrozumieć, jak wiele zależy od relacji, nawet w najbardziej zwyczajnych sytuacjach.
Nie wiem, czy to książka łatwa. Wiem, że jest uczciwa.
I mam nadzieję, że pomoże choć jednej osobie wybrać miłość tam, gdzie najłatwiej o zawiść.
— Roman Szczepkowski

Komentarze
Prześlij komentarz