"Nigdy więcej nie wezmę jego książki do ręki!”

 

"Nigdy więcej nie wezmę jego książki do ręki!” – czyli gdy autor ośmielił się… zaskoczyć czytelnika

Ostatnio na jednej z dużych grup czytelniczych na Facebooku zobaczyłam wpis, który jest chyba najlepszym dowodem na to, jak bardzo różnie ludzie czytają książki.

Czytelniczka była autentycznie oburzona na autora kryminałów.

Napisała mniej więcej tak:

„To już trzeci raz! Znowu mnie zaskoczył na końcu. Nie miałam żadnej szansy odgadnąć, kto jest sprawcą. Nigdy więcej nie wezmę jego książek do ręki!”

Przeczytałam to dwa razy.

Bo jeśli autor trzy razy z rzędu potrafił zaskoczyć czytelnika w kryminale, to znaczy, że… jest po prostu dobry.

A jednak dla części czytelników to właśnie jest problem.

Bo są osoby, które lubią książki, w których wszystko wiadomo od początku.

Kto zginie.
Kto się zakocha.
Kto jest zły.
I kto będzie sprawcą.

Zero niespodzianek. Zero ryzyka. Zero emocji.

Trochę jak w życiu zaplanowanym co do minuty.


Dobry pisarz jest jak dobry kochanek

Z dobrym pisarzem jest trochę jak z dobrym kochankiem.

Powinien nas zaskoczyć.
Poruszyć.
Zostawić z emocjami, których się nie spodziewaliśmy.

Oczywiście są osoby, które wolą mieć wszystko pod kontrolą.

Misjonarska.
Łyżeczka.
I wszystko wiadomo.

I też jest dobrze.

Ale większość z nas – przynajmniej w literaturze – chce przeżyć coś więcej niż schemat.





Dlaczego czytamy romanse, kryminały i horrory?

Bo książki często dają nam to, czego nie daje codzienność.

Dlatego tyle rozwiedzionych kobiet czyta romanse.
Nie dlatego, że wierzą w bajki.

Tylko dlatego, że chcą jeszcze poczuć emocje.

Dlatego inne sięgają po kryminały.
Bo potrzebują napięcia, adrenaliny, tajemnicy.

A jeszcze inne po horrory – żeby choć przez chwilę poczuć dreszcz.

Książka ma być podróżą.

Nie instrukcją obsługi życia.


Najgorsza książka świata

Najgorsza książka to nie ta z błędami.

Najgorsza jest ta, w której od pierwszych 20 stron wiemy już wszystko.

Czytamy ją jak rozkład jazdy autobusu.

Bez emocji.

Bez zaskoczenia.

Bez tej jednej myśli na końcu:

„O kurczę… tego się nie spodziewałam.”


Dlatego dobrych pisarzy się nie obraża

Można się na nich wkurzyć.
Można przewrócić oczami.
Można nawet powiedzieć: „jak on mnie wyprowadził w pole!”

Ale to właśnie przez takich autorów czytamy do drugiej w nocy.

Bo w głębi duszy większość czytelników nie chce książek, w których wszystko wiadomo od początku.

Chcemy historii, które nas zaskoczą.

Takich, które na chwilę sprawią, że nasze życie stanie się trochę bardziej ekscytujące niż zwykle.

I jeśli jakiś autor trzy razy z rzędu potrafi nas przechytrzyć…

to raczej znak, że powinniśmy sięgnąć po jego kolejną książkę.

A nie obrażać się na niego na Facebooku. 📚

Komentarze