Fabryka Mroza czy Potop Grafomanii


Fabryka Mroza czy Potop Grafomanii? Król, Noblista i Nasz Narodowy Ekspres do Pisania


Remigiusz Mróz to zjawisko, którego nie da się zignorować. Gość publikuje szybciej, niż ja nadążam czytać opisy jego książek na blogach. Ostatnio jednak w sieci (i w głowie samego autora) coraz częściej pojawiają się zestawienia, od których może rozboleć ząb: Mróz kontra Stephen King, a w polskich warunkach – Mróz jako współczesny Henryk Sienkiewicz.


Serio? Sprawdźmy, czy to porównanie trzyma się kupy, czy to tylko świetny marketing.


King z Opola?

Z Kingiem łączy Mroza jedno: etos pracy. Obaj siedzą przy biurku jak skazańcy i tłuką tysiące słów dziennie. Ale na tym podobieństwa się kończą. King, nawet gdy „płynie”, tworzy bohaterów z krwi i kości, w których wierzymy nawet wtedy, gdy walczą z morderczym klaunem. U Mroza? Bohaterowie są często jak tektura – płascy, powtarzalni i wycięci z tego samego szablonu "błyskotliwego prawnika" czy "twardego policjanta". King buduje napięcie, Mróz buduje objętość. King to rzemieślnik, który czasem bywa artystą. Mróz to korporacja, która produkuje kontent.


Sienkiewicz naszych czasów?

To porównanie boli najbardziej. Sienkiewicz pisał „ku pokrzepieniu serc”, tworząc fundamenty polskiej tożsamości narodowej (nawet jeśli trochę koloryzował). Mróz pisze „ku wypełnieniu wolnego czasu w pociągu”. Porównywanie literackiej polszczyzny Noblisty do mrozowych „ciężkich westchnień” i „ironicznych uśmieszków”, które powtarzają się co drugą stronę, to jak stawianie wykwintnej kolacji u Wierzynka obok cheeseburgera z sieciówki. Oboma się najesz, ale tylko po jednym będziesz miał zgagę.


Werdykt?

Remigiusz Mróz jest królem, owszem – ale królem algorytmu. Zrozumiał, że dzisiejszy czytelnik nie chce głębi, tylko rozrywki „na już”. Jeśli sukces mierzymy liczbą zer na koncie i tempem wydawania, Mróz bije Kinga i Sienkiewicza na głowę. Ale jeśli chodzi o wagę literacką? Cóż, papier jest cierpliwy, ale czytelnik nie powinien być naiwny.




Mróz to nie Sienkiewicz. To po prostu bardzo sprawny dostawca literackiej pizzy na telefon. Smakuje nieźle, przyjeżdża szybko, ale za godzinę zapominasz, co właściwie jadłeś.


Czy Twoim zdaniem ilość wydawanych książek zawsze musi iść w parze ze spadkiem jakości, czy Mróz jest po prostu fenomenem, którego nie umiemy docenić?




Komentarze