📚 „Narodowy obowiązek: przeczytać Mroza. Serio?”

 

📚 „Narodowy obowiązek: przeczytać Mroza. Serio?”

Kiedyś w dzieciństwie każdy z nas „przechodził Odrę”.
Dziś – wygląda na to – każdy musi przeczytać kolejną książkę Remigiusz Mróz.

Bo inaczej co? Wypadniesz z obiegu? Nie będziesz „na czasie”?

Brzmi to coraz mniej jak moda czytelnicza, a coraz bardziej jak dobrze zaplanowana akcja marketingowa.


🧠 Bestseller czy produkt?

Nie mam problemu z tym, że ktoś czyta Mroza.
Mam problem z tym, że próbuje się go sprzedać jako literacką konieczność.

Bo spójrzmy uczciwie:

  • tempo produkcji książek przypomina taśmę w fabryce,

  • fabuły często jadą na tych samych schematach,

  • emocje są szybkie, intensywne… i płytkie.

To nie jest literatura, która zostaje w człowieku.
To jest literatura, która ma się sprzedać.


🏆 „Pisarz dekady” – czyli marketing w garniturze

Tytuł „pisarza dekady” od Empik?

Brzmi dumnie. Tylko że:

  • to nie Nobel,

  • to nie Goodreads Choice Awards,

  • to nagroda przyznana przez firmę, która… sprzedaje książki.

Konflikt interesów? Nie, marketing.

I nagle okazuje się, że rynek książki wygląda jak półka w supermarkecie – kilka nazwisk, powtarzanych do znudzenia.

📺 Media: kopiuj–wklej

Radio, portale, magazyny.

Ten sam przekaz:
👉 „musisz przeczytać Mroza”
👉 „najpoczytniejszy autor”
👉 „fenomen”

To nie jest przypadek.
To jest komunikat powtarzany tak długo, aż zacznie brzmieć jak prawda.

🇵🇱 A gdzie tu jest człowiek?

Największy problem nie leży nawet w stylu czy tempie pisania.

Tylko w tym, co te książki zostawiają po sobie.

Bo jeśli literatura:

  • epatuje cynizmem,

  • pokazuje ludzi jako słabych, zagubionych, manipulujących,

  • nie daje żadnej realnej drogi wyjścia,

to nie rozwija.
To przyzwyczaja do bylejakości.

Podobne zarzuty pojawiają się wobec twórczości Olga Tokarczuk – gdzie obraz człowieka bywa równie ciężki i przytłaczający.

📖 Kmicic vs. bohater „na skróty”

Weźmy dla kontrastu Andrzej Kmicic z „Potopu” Henryk Sienkiewicz.

Człowiek z wadami. Upada. Błądzi.
Ale się zmienia.

Dziś bohater często:

  • manipuluje,

  • kombinuje,

  • działa „sprytnie” zamiast uczciwie.

I… tyle.

Bez przemiany. Bez sensu. Bez punktu odniesienia.

🚫 Nie, nie muszę tego czytać

I tu jest sedno.

Nie mam obowiązku czytać książek tylko dlatego, że:

  • są wszędzie,

  • ktoś je promuje,

  • ktoś nazwał autora „pisarzem dekady”.

Mam prawo wybierać literaturę, która:

  • rozwija myślenie,

  • pomaga zrozumieć manipulację,

  • uczy odpowiedzialności,

  • daje coś więcej niż chwilowe napięcie.



🧩 Czytanie to wybór, nie trend

Rynek może próbować narzucić modę.
Media mogą pompować nazwiska.

Ale ostatecznie to czytelnik decyduje, czy:

  • chce być odbiorcą produktu,

  • czy uczestnikiem kultury.

I naprawdę – jedno z drugim to nie to samo.


Komentarze