Pogarda dla Czytelnika

 Nie mam nic przeciwko książkom prostym. Mam natomiast bardzo dużo przeciwko pogardzie wobec czytelnika.

Coraz częściej promuje się literaturę tak, jakby jej największą zaletą było to, że niczego nie wymaga: żadnego skupienia, żadnej refleksji, żadnego wysiłku. Byle szybko, lekko, bez pytań, bez ciszy po lekturze. A przecież książka nie musi być „łatwa”, żeby była dobra. Nie musi też być „głupia”, żeby się sprzedała.

Literatura ma prawo bawić, wzruszać i dawać odpoczynek. Ale ma też prawo rozwijać, niepokoić, stawiać pytania, zmuszać do myślenia. Czytelnik nie jest klientem, któremu trzeba podać papkę. Czytelnik jest człowiekiem zdolnym do przeżycia czegoś głębszego.

Najgorsze, co można zrobić kulturze, to wmówić ludziom, że ambitniejsze książki są zbędne, a myślenie jest przeszkodą w odbiorze. Nie, nie jest. Myślenie jest częścią czytania. I właśnie dlatego dobra literatura zostaje z nami dłużej niż jeden sezon.

Nie potrzebujemy książek, które robią z odbiorcy idiotę. Potrzebujemy książek, które traktują go poważnie.



Jeśli rynek coraz częściej nagradza uproszczenie, tym bardziej warto bronić literatury, która coś znaczy. Takiej, po której człowiek nie tylko „miło spędził czas”, ale też widzi więcej, rozumie więcej i czuje więcej.

Czytelnicy zasługują na więcej niż produkt. Zasługują na literaturę.

Komentarze