PSEUDOEKSPERCI | Jolanta Pilecka

 






Recenzja książki „Pseudoeksperci” Jolanty Pileckiej

Kiedy czyta się „Pseudoekspertów” Jolanty Pileckiej, trudno uciec od wrażenia, że ta książka nie opisuje tylko fikcyjnego świata. Ona bardzo mocno dotyka tego, co widzimy dzisiaj w życiu publicznym: ludzi, którzy dla siebie żądają specjalnego traktowania, a od innych wymagają bezwzględnego podporządkowania procedurom, autorytetom i „państwu prawa”.

Postać profesora Wolskiego od razu przywołuje skojarzenia z medialnymi figurami, które budują wokół siebie aurę nietykalności. W najnowszych doniesieniach medialnych podobny mechanizm widać choćby w sprawie Tomasza Sakiewicza. Według relacji części mediów i samego Sakiewicza policja miała wejść do jego mieszkania, a on mówił o „wtargnięciu” i działaniach bez nakazu. Z kolei inne relacje podają, że służby przedstawiały własne wyjaśnienia dotyczące tej interwencji. Sprawa jest więc przedmiotem sporu medialnego, ale właśnie ten spór pokazuje coś, o czym pisze Pilecka: jak szybko konkretna procedura prawna może zostać przerobiona na spektakl krzywdy i politycznej nietykalności. (Onet Wiadomości)

Najmocniejsza myśl tej książki brzmi: pseudoautorytet nie chce równości wobec zasad. On chce zasad dla innych i wyjątków dla siebie. Gdy zwykłemu obywatelowi policjant pokazuje decyzję, nakaz albo podstawę prawną czynności, ten obywatel najczęściej nie ma armii komentatorów, klubów sympatyków, kamer i pasków telewizyjnych. Musi przejść przez procedurę. Musi tłumaczyć się instytucjom. Musi zachować spokój. Tymczasem człowiek z zapleczem medialnym potrafi natychmiast zamienić własną sytuację w wielką opowieść o prześladowaniu.

I tu właśnie „Pseudoeksperci” są książką potrzebną. Pilecka pokazuje mechanizm: najpierw buduje się wizerunek człowieka „ważnego”, potem tworzy wokół niego środowisko obronne, a na końcu każdą próbę normalnego rozliczenia przedstawia się jako atak. Kluby, sympatycy, redakcje, eksperci od oburzenia — wszyscy zaczynają pracować nad jednym komunikatem: „naszego człowieka nie wolno dotykać”. W przypadku Sakiewicza Kluby „Gazety Polskiej” rzeczywiście mobilizowały sympatyków do wsparcia przed jego planowanym stawiennictwem w Prokuraturze Krajowej. (niezalezna.pl)

Właśnie dlatego porównanie Wolskiego do takich medialnych postaci działa literacko i społecznie. Wolski z powieści Pileckiej nie jest tylko jednym człowiekiem. Jest typem mentalności. To człowiek, który pięknie mówi o wolności, zaufaniu i demokracji, ale gdy sam musi poddać się zwykłej procedurze, natychmiast zachowuje się tak, jakby państwo prawa było dobre tylko wtedy, gdy dotyczy przeciwników.

Pilecka bardzo celnie pokazuje, że pseudoekspert żyje nie z prawdy, ale z narracji. Nie pyta: „Co się stało?”. Pyta: „Jak to opowiedzieć, żeby moi ludzie byli oburzeni?”. Nie pyta: „Czy procedura była legalna?”. Pyta: „Jak zrobić z siebie ofiarę?”. Nie pyta: „Czy inni obywatele mają tak samo?”. Pyta: „Jak udowodnić, że ja jestem kimś szczególnym?”.

Dlatego ta książka uderza tak mocno. Bo czytelnik zaczyna widzieć, że pseudoeksperci są wszędzie tam, gdzie ktoś myli popularność z moralnością, mikrofon z prawdą, a polityczne zaplecze z niewinnością. Pilecka nie pozwala czytelnikowi wygodnie usiąść. Zmusza go do pytania: czy naprawdę bronimy zasad, czy tylko swoich ludzi?

Najlepsze w „Pseudoekspertach” jest to, że książka nie zatrzymuje się na abstrakcyjnej krytyce elit. Ona pokazuje codzienny mechanizm manipulacji. Ktoś mówi spokojnym głosem, więc wygląda wiarygodnie. Ktoś ma tytuł, więc udaje autorytet. Ktoś ma media, więc może krzyczeć głośniej niż zwykły człowiek. Ktoś ma kluby sympatyków, więc potrafi zamienić procedurę w polityczny teatr.

W tym sensie powieść Pileckiej jest książką o przebudzeniu. O momencie, w którym ludzie zaczynają rozumieć, że nietykalność nie jest wolnością, a głośny krzyk o prześladowaniu nie zawsze oznacza krzywdę. Czasem oznacza tylko strach przed tym, że po raz pierwszy ktoś ważny zostanie potraktowany tak samo jak zwykły obywatel.

Ocena: 9,6/10

Werdykt:
„Pseudoeksperci” Jolanty Pileckiej to mocna, bezkompromisowa i bardzo aktualna książka o ludziach, którzy chcą uchodzić za obrońców prawdy, ale gdy przychodzi moment próby, domagają się specjalnych zasad tylko dla siebie. To książka po to, by ludzie wreszcie przejrzeli na oczy.

Komentarze