Agnieszka Krawczyk — „W cztery strony szczęścia”

Agnieszka Krawczyk — „W cztery strony szczęścia”


Dla kogo:
Dla czytelników, którzy lubią spokojne powieści obyczajowe o drugich szansach, przyjaźni, złamanych sercach i krakowskim klimacie. To książka dla osób, które szukają ciepłej, bezpiecznej historii z tajemnicą w tle, a nie literackiego wstrząsu.


„W cztery strony szczęścia” Agnieszki Krawczyk ma bardzo dobry punkt wyjścia: Kraków, pchli targ, szkatułkę, pierścionek z napisem „Na zawsze TY”, złamane serca, podcast o mrocznych tajemnicach miasta i bohaterów, których losy mają się spleść w opowieść o przyjaźni, stracie i poszukiwaniu szczęścia. Brzmi obiecująco. Problem w tym, że dobra obietnica nie zawsze oznacza dobrą realizację.

To powieść, która bardzo chce być klimatyczna, wzruszająca i życiowa, ale zbyt często wybiera najbezpieczniejsze rozwiązania. Emocje są tu podane miękko, dramaty nie wybrzmiewają tak mocno, jak mogłyby wybrzmieć, a tajemnica z przeszłości zamiast naprawdę niepokoić i wciągać, miejscami staje się jedynie dodatkiem do obyczajowej dekoracji.

Największy problem mam z przewidywalnością. Od początku czuć, w którą stronę ta historia zmierza. Bohaterowie mają swoje rany, sekrety i życiowe zakręty, ale są prowadzeni tak, żeby nie wyjść poza komfortowy ton opowieści. Tam, gdzie mogło pojawić się mocniejsze napięcie, głębszy portret psychologiczny albo bardziej wyrazisty konflikt, książka zostaje przy znanym, spokojnym schemacie.

Najlepiej wypada Kraków. To miasto rzeczywiście dodaje powieści klimatu. Wątek podcastu o mrocznych tajemnicach również miał duży potencjał i mógł nadać historii więcej charakteru. Szkoda tylko, że nie został wykorzystany odważniej. Zamiast wejść mocniej w atmosferę sekretów, niedopowiedzeń i miejskich legend, fabuła wraca na dobrze znane tory powieści o złamanych sercach, przyjaźni i drugich szansach.

Nie jest to książka zła. Jest czytelna, przystępna i dla wielu osób może być przyjemną lekturą na spokojny wieczór. Ale właśnie ta poprawność jest jej największym ograniczeniem. Brakuje ryzyka. Brakuje momentu, który naprawdę zostaje w głowie. Brakuje sceny, po której trzeba zamknąć książkę i chwilę pomyśleć.

Plusy:

  • krakowski klimat;

  • dobry punkt wyjścia fabuły;

  • motyw szkatułki i pierścionka;

  • lekki, przystępny styl;

  • książka może się sprawdzić dla fanów spokojnej obyczajówki.

Minusy:

  • zbyt bezpieczna fabuła;

  • przewidywalne rozwiązania;

  • emocje są wygładzone;

  • tajemnica mogła być poprowadzona mocniej;

  • podcastowy wątek miał większy potencjał;

  • miejscami brakuje literackiego ryzyka.

     

     


     



Ocena Books When I Read: 5/10

Werdykt:
„W cztery strony szczęścia” to propozycja dla czytelników, którzy chcą dostać ciepłą opowieść o przyjaźni, drugich szansach i leczeniu złamanego serca. Jeśli jednak ktoś szuka historii, która naprawdę zaskoczy, poruszy albo zostawi po sobie mocniejszy ślad, może poczuć niedosyt. To powieść poprawna, ale zbyt grzeczna i przewidywalna, by nazwać ją wyjątkową.

Komentarze