Świat ci nie wybaczy | Cyryl Sone







„Świat ci nie wybaczy” Cyryla Sone – prokurator to jeszcze nie pisarz

Autor: Cyryl Sone
Cykl: Prokurator Konrad Kroon, tom 2
Gatunek: kryminał, thriller
Ocena: 2/10

Cyryl Sone jest przedstawiany jako prokurator, który wykorzystuje swoje zawodowe doświadczenie do pisania kryminałów. Brzmi obiecująco. Można oczekiwać proceduralnego realizmu, wiarygodnych kulis śledztwa, przenikliwego spojrzenia na mechanizmy działania wymiaru sprawiedliwości oraz fabuły, której nie stworzyłby autor znający prokuraturę wyłącznie z telewizyjnych seriali.

Niestety „Świat ci nie wybaczy” pokazuje, że znajomość akt, przepisów i sal sądowych nie wystarcza, aby stworzyć dobrą literaturę. Co innego być prokuratorem, a co innego być pisarzem.

Punktem wyjścia historii jest wypadek samochodowy Klaudiusza Lewandowskiego, człowieka uwikłanego w politykę, lokalny biznes i relacje z wpływowymi osobami. Prokurator Konrad Kroon podejrzewa, że zdarzenie nie było przypadkiem. Wkrótce pojawiają się gangsterzy, skorumpowani biznesmeni, politycy, rodzinne sekrety, zdrady, chciwość oraz religijny fanatyk nazywany Prophetą, który zamierza sprowadzić na Gdańsk współczesne odpowiedniki biblijnych plag.

Brzmi efektownie, ale w praktyce przypomina przeładowany sezon przeciętnego serialu sensacyjnego, w którym scenarzyści za wszelką cenę próbują zatrzymać widza przed ekranem.

Wszystkiego za dużo, głębi prawie wcale

Największym problemem książki jest brak fabularnej dyscypliny. Autor najwyraźniej nie potrafił zdecydować, jaką powieść chce napisać.

Mamy tutaj kryminał proceduralny, thriller polityczny, historię mafijną, dramat rodzinny, opowieść o religijnym fanatyzmie oraz komentarz dotyczący hipokryzji elit. Każdy z tych tematów mógłby stanowić podstawę osobnej, interesującej powieści. Cyryl Sone wrzuca je jednak do jednego kotła, a następnie próbuje wmówić czytelnikowi, że liczba wątków automatycznie świadczy o złożoności historii.

Nie świadczy.

Zamiast głębokiej, wielowarstwowej powieści otrzymujemy fabularny tłok. Co chwilę pojawia się następny podejrzany, sekret, skandal, zagrożenie albo dramatyczne odkrycie. Autor nie buduje napięcia cierpliwie. Nie pozwala, aby niepokój wynikał z charakterów bohaterów, ich relacji i moralnych wyborów. Regularnie potrząsa czytelnikiem za ramiona i woła:

„Patrz, teraz wydarzy się coś jeszcze bardziej mrocznego!”

Po pewnym czasie kolejne zwroty akcji przestają zaskakiwać. Czytelnik zaczyna widzieć mechanizm ich konstruowania. Każda postać musi mieć tajemnicę, podejrzaną przeszłość, ukryty motyw albo relację, której początkowo nie ujawniono. Fałszywe tropy są ustawiane tak ostentacyjnie, że zamiast zwiększać napięcie, przypominają kolejne przynęty rzucane przed czytelnikiem.

Komplikacja nie jest jednak tym samym co inteligentna konstrukcja. Nadmiar podejrzanych nie zastępuje dobrej zagadki, a nieustanne podnoszenie stawki nie oznacza jeszcze prawdziwego napięcia.

Bohaterowie bez wewnętrznego życia

Jeszcze poważniejszym problemem są postacie. Cyryl Sone nie potrafi tworzyć głębokich, wiarygodnych bohaterów literackich.

Postacie w „Świat ci nie wybaczy” nie rozwijają się naturalnie. Są figurami ustawionymi w odpowiednich miejscach fabuły, aby dostarczać motywów, podejrzeń i zwrotów akcji. Każda ma spełnić konkretną funkcję: gangster ma być groźny, polityk obłudny, biznesmen chciwy, fanatyk religijny niebezpieczny, a prokurator odpowiednio mroczny i niepokorny.

Brakuje im sprzeczności, subtelności i wewnętrznego życia. Autor mówi nam, że bohaterowie są skomplikowani, ale nie potrafi tego przekonująco pokazać. Daje im traumy, sekrety i efektowne życiorysy, lecz nie daje prawdziwej psychologii.

Dobry bohater literacki nie jest zbiorem informacji zapisanych w kartotece. Powinien mieć pragnienia, lęki, rany, wstydliwe słabości i wewnętrzne konflikty. Jego decyzje powinny wynikać z charakteru, a nie z konieczności doprowadzenia fabuły do następnego dramatycznego punktu.

W tej powieści bohaterowie zachowują się przede wszystkim tak, jak wymaga tego intryga. Nie czujemy, że obserwujemy ludzi. Widzimy pionki przesuwane przez autora po kryminalnej planszy.

To właśnie tutaj najmocniej ujawnia się brak odpowiedniego warsztatu literackiego. Autor najwyraźniej nie rozumie, że napisanie informacji o traumie bohatera nie oznacza jeszcze stworzenia psychologicznej głębi. Postać nie staje się skomplikowana tylko dlatego, że ma trudną przeszłość, tajemnicę i kilka moralnie wątpliwych decyzji.

Konrad Kroon, czyli bohater z neonem nad głową

Prokurator Konrad Kroon powinien być największą siłą całego cyklu. Autor miał przecież szansę stworzyć postać wynikającą z osobistej znajomości środowiska: człowieka rozdartego między prawem, zawodową hierarchią, własnym sumieniem i naciskami wpływowych osób.

Zamiast tego otrzymujemy bohatera, który usilnie próbuje wyglądać na niepokornego, mrocznego i fascynująco niejednoznacznego.

Kroon sprawia wrażenie starannie zaprojektowanego produktu. Ma być inny od wszystkich, łamać schematy, działać na granicy reguł i przyciągać czytelnika swoją rzekomą bezkompromisowością. Problem polega na tym, że im mocniej autor próbuje udowodnić jego wyjątkowość, tym bardziej widoczna staje się cała konstrukcja.

Nad bohaterem niemal świeci neon:

„Oto prokurator, jakiego jeszcze nie znacie”.

Tylko że literacka wyrazistość nie polega na nieustannym podkreślaniu, że dana postać jest wyjątkowa. Prawdziwie interesujący bohater nie potrzebuje reklamy wewnątrz powieści. Jego charakter ujawnia się poprzez decyzje, sposób myślenia, relacje z innymi ludźmi oraz cenę, jaką płaci za własne wybory.

Kroon jest bardziej pozą niż człowiekiem.

Religia jako efektowna dekoracja

Propheta, religijny fanatyk chcący urządzić świat według własnego rozumienia Bożego Słowa, mógł być naprawdę niepokojącą postacią. Motyw biblijnych plag sprowadzanych na współczesny Gdańsk ma potencjał i mógłby prowadzić do poważnej refleksji nad winą, karą, fanatyzmem oraz ludzką potrzebą wymierzania sprawiedliwości.

Autor wykorzystuje go jednak przede wszystkim jako widowiskową dekorację thrillera.

Religijna symbolika ma podkręcać atmosferę, zwiększać skalę zagrożenia i dostarczać mocnych obrazów. Jest dużo mroku, wielkich słów i teatralnych gestów, ale niewiele rzeczywistej refleksji nad wiarą.

Cyryl Sone chce mówić jednocześnie o religii, polityce, chciwości, zepsuciu elit, społecznych uprzedzeniach i moralnej odpowiedzialności. Najczęściej jednak jedynie sygnalizuje poważne tematy. Dotyka kolejnych ran, ale przy żadnej nie zatrzymuje się wystarczająco długo, aby powiedzieć coś naprawdę wartościowego.

To literatura, która chce sprawiać wrażenie odważnej i bezkompromisowej. W rzeczywistości jest przede wszystkim głośna.

Gdzie jest obiecywany realizm?

Największym rozczarowaniem pozostaje niewykorzystanie zawodowego doświadczenia autora.

Prokurator piszący kryminały powinien mieć nad innymi twórcami ogromną przewagę. Zna procedury, język środowiska, zależności między instytucjami, presję przełożonych, ograniczenia śledczych oraz moralną cenę podejmowanych decyzji. Mógłby pokazać rzeczywistość, do której przeciętny pisarz nie ma dostępu.

Tymczasem realizm zawodowy zostaje podporządkowany sensacji.

Zamiast chłodnej, precyzyjnej wiwisekcji działania prokuratury otrzymujemy gangsterów, polityczne układy, religijnego mściciela, rodzinne sekrety i kolejne zagrożenia. Autor najwyraźniej nie ufa, że prawdziwa praca prokuratora jest wystarczająco interesująca. Dlatego stale doprawia ją następnymi skandalami.

Doświadczenie zawodowe staje się bardziej elementem promocji niż rzeczywistym fundamentem wartościowej powieści.

Bycie prokuratorem może pomóc pisarzowi uniknąć proceduralnych błędów. Nie nauczy go jednak tworzenia bohaterów, prowadzenia narracji, budowania emocji ani posługiwania się językiem literackim. Tego trzeba nauczyć się osobno.

„Świat ci nie wybaczy” pokazuje, że autor tej lekcji jeszcze nie odrobił.

Polski thriller według gotowego przepisu

Trudno nie odnieść wrażenia, że Cyryl Sone próbuje poruszać się drogą wydeptaną wcześniej przez Marcela Mossa.

Mamy anglojęzycznie brzmiący pseudonim, mroczną otoczkę, prowokacyjne tematy, społeczne kontrowersje, medialną tajemniczość i fabułę skonstruowaną tak, aby przede wszystkim szokować. Oczywiście sam pseudonim nie jest dowodem na świadome kopiowanie kogokolwiek, ale podobieństwo strategii wizerunkowej i sposobu budowania literackiej marki jest wyraźne.

Sone sprawia wrażenie kolejnego autora próbującego stworzyć gotowy produkt dla czytelników polskich thrillerów: mocny tytuł, mroczny bohater, szokująca zbrodnia, kontrowersyjny temat i nazwisko ukryte pod tajemniczo brzmiącym pseudonimem.

Problem w tym, że marketingowa konstrukcja nie zastąpi własnego stylu.

Najpierw trzeba nauczyć się opowiadać historię, budować postacie i prowadzić czytelnika poprzez emocje. Dopiero później można tworzyć otoczkę autora, który rzekomo przesuwa granice gatunku.

Tutaj kolejność wydaje się odwrotna.

Czyta się szybko, ale co z tego?

Trzeba przyznać, że książka ma tempo. Rozdziały są konstruowane tak, aby zachęcać do czytania dalej. Regularnie pojawiają się nowe informacje, podejrzenia i zwroty akcji.

Tylko czy szybkie czytanie jest wystarczającym dowodem jakości?

Fast food również konsumuje się szybko. Nie oznacza to, że jest wybitnym daniem.

„Świat ci nie wybaczy” może dostarczyć chwilowej rozrywki czytelnikom, którzy oczekują dużej liczby trupów, tajemnic, skandali i sensacyjnych komplikacji. Gorzej wypada w chwili, gdy zaczniemy analizować wiarygodność psychologiczną bohaterów, logikę ich decyzji, subtelność społecznego komentarza albo jakość samej konstrukcji.

Wtedy cała efektowna budowla zaczyna trzeszczeć.

Autor myli tempo z napięciem, liczbę wątków ze złożonością, mrok z głębią, a kolejne szokujące wydarzenia z prawdziwymi emocjami.

Podsumowanie bez lukru

Po lekturze „Świat ci nie wybaczy” trudno uwierzyć, że Cyryl Sone napisze kiedyś naprawdę dobry kryminał, dopóki nie zrozumie, że bycie prokuratorem i bycie pisarzem to dwie zupełnie różne umiejętności.

Znajomość akt, procedur oraz środowiska śledczego może dostarczyć materiału do opowieści. Nie zastąpi jednak warsztatu literackiego, psychologicznej wrażliwości ani umiejętności tworzenia bohaterów, którzy wydają się prawdziwymi ludźmi.

Autor nie jest w stanie zbudować głębokich postaci literackich, ponieważ nie pokazuje, że rozumie podstawowe zasady ich konstruowania. Bohater nie staje się interesujący dzięki traumie, tajemnicy i kilku efektownym dialogom. Potrzebuje wewnętrznych sprzeczności, autentycznych emocji, indywidualnego głosu oraz decyzji wynikających z charakteru.

W „Świat ci nie wybaczy” zamiast ludzi otrzymujemy role. Zamiast psychologii – zestaw cech. Zamiast napięcia – hałas. Zamiast dobrze skonstruowanej zagadki – kolejne sensacyjne komplikacje.

Cyryl Sone chce uchodzić za bezkompromisowego autora mrocznych thrillerów, ale nie wystarczy wybrać tajemniczego pseudonimu, stworzyć kontrowersyjną fabułę i wypełnić książkę przemocą. To kolejny twórca sprawiający wrażenie, jakby próbował podążać ścieżką Marcela Mossa. Podobieństwo pseudonimu i strategii wizerunkowej jedynie wzmacnia to skojarzenie.

Nawet najbardziej chwytliwy pseudonim nie zastąpi jednak własnego stylu.

Prawdziwy pisarz kryminałów powinien wiedzieć nie tylko, jak działa prokuratura i w jaki sposób prowadzi się śledztwo. Powinien przede wszystkim rozumieć, jak działa człowiek.

W tej książce tego zrozumienia zabrakło.

Plusy

Znajomość części realiów zawodowych, szybkie tempo oraz potencjalnie interesujący pomysł na wykorzystanie biblijnych plag.

Minusy

Płaskie postacie, przeładowana fabuła, ostentacyjne efekciarstwo, powierzchowne potraktowanie poważnych tematów, przewidywalnie ustawiane fałszywe tropy, brak psychologicznej wiarygodności i styl przypominający produkt złożony według gotowego przepisu na „mroczny polski thriller”.

Ocena: 2/10

Jeden punkt za zawodowe realia, drugi za tempo wybranych scen. Reszta ginie pod ciężarem płaskich bohaterów, fabularnego nadmiaru i przekonania, że im głośniej powieść krzyczy, tym więcej ma do powiedzenia.

Komentarze