Dlaczego „Milionerce” Gretkowskiej do „Lalki” brakuje lat świetlnych

 


Dlaczego „Milionerce” Gretkowskiej do „Lalki” brakuje lat świetlnych


Nazwanie Milionerki Manueli Gretkowskiej „współczesną Lalką” to jeden z najbardziej bezczelnych zabiegów marketingowych ostatnich lat. Próba postawienia tej publicystycznej, środowiskowej telenoweli obok arcydzieła Bolesława Prusa to potwarz dla literatury. Tam, gdzie Prus operował skalpelem psychologicznym i genialną ironią, Gretkowska macha toporem tandetnej sensacji i instagramowego blichtru. Zamiast głębokiej panoramy społecznej dostaliśmy plastikową opowiastkę o wielkich pieniądzach, która sili się na skandal, a budzi jedynie znużenie.
Aby zrozumieć tę przepaść, wystarczy zestawić kluczowe sceny i motywy obu książek.

1. Powiśle kontra warszawskie salony: Wiwisekcja nędzy a luksus z folderu reklamowego

U Prusa zderzenie światów bogatych i biednych ma ciężar egzystencjalny. Kiedy Stanisław Wokulski spaceruje po Powiślu, patrzy na ludzką nędzę z głębokim, rozrywającym bólem. Prus pisze:
„Na kilkumilowym obszarze myślał tylko o tym jednym brzegu. (...) Nil i Ganges mają co roku swoje wylewy, które przynoszą chleb milionom ludzi; ten zaś brzeg warszawski miał także swoje wylewy, ale – śmieci, którymi zasypywano próżnię, tudzież nędzarzy, którzy w tych śmieciach szukali strawy i schronienia.”
Co w zamian oferuje Gretkowska w Milionerce? Jej diagnoza społeczna nie schodzi poniżej poziomu luksusowych penthouse'ów i drogich knajp. Zamiast prawdy o rozwarstwieniu społecznym dostajemy wyliczankę marek, snobistycznych nawyków i pustego narzekania na „polskie piekiełko”. Tam, gdzie Prus widział dramat humanitarny i cywilizacyjny zastój, Gretkowska widzi jedynie gorszy gust nowobogackich. Nędza u Gretkowskiej nie istnieje jako realny problem – jest co najwyżej tłem dla neuroz bohaterów, którzy martwią się, czy ich luksus jest wystarczająco „światowy”.

2. Izabela Łęcka kontra Zofia Potocka: Tragizm lalki a kaprysy influencerki

Izabela Łęcka u Prusa to postać tragiczna – produkt swoich czasów, wychowana w złotej klatce, niezdolna do życia poza nią, a jednocześnie fascynująca w swoim chłodzie. Kiedy myśli o miłości i małżeństwie, Prus genialnie oddaje jej wewnętrzną pustkę i arystokratyczne zepsucie:
„Dla niej człowiek nie był istotą ziemską, ulepioną z błota i krwi, ale duchem, który na jakiś czas przybiera postać materialną i zjawia się na świecie tylko w jednym celu: ażeby kochać, myśleć i cierpieć...”
Główna bohaterka Gretkowskiej, Zofia Potocka, miała być nową wersją tej fascynującej figury – kobietą sukcesu uwikłaną w sidła wielkich pieniędzy. W rzeczywistości Potocka jest płaska jak ekran smartfona. Jej wewnętrzne monologi i dylematy przypominają raczej posty z niszowego bloga psychologicznego niż myśli żywej kobiety. Nie ma w niej chłodu Łęckiej ani dramatu Wokulskiego. Są tylko neurozy, ciągłe analizowanie własnego statusu i wulgarna powierzchowność. Łęcka była lalką z porcelany – Potocka to figurka z taniego plastiku.

3. Język i styl: Chirurgiczna precyzja kontra publicystyczny bełkot

Największa zbrodnia Milionerki dokonuje się jednak na poziomie języka. Prus pisał z dystansem, elegancją i humorem, który trafiał w sedno ludzkiej natury. Pamiętny monolog Rzeckiego o świecie jako teatrze marionetek do dziś porusza:
„Głupstwo wszystko! (...) Marionetki!... Wszystko marionetki!... Zdaje im się, że robią, co chcą, a robią tylko, co im każe sprężyna, tak ślepa jak one...”
Gretkowska rezygnuje z jakiejkolwiek literackiej subtelności. Jej styl w Milionerce to chaotyczna, publicystyczna patoproza udająca literaturę piękną. Autorka rzuca wulgarne metafory, sili się na pseudofilozoficzne bon moty o współczesnej Polsce i polityce, przez co książka drastycznie szybko się zestarzeje. Tam, gdzie Prus pisał o mechanizmach rządzących ludzkością, Gretkowska pisze o aktualnych plotkach z Wiejskiej i warszawskiego Wilanowa.

Podsumowanie

Milionerka Manueli Gretkowskiej to książka stworzona pod tezę i pod kliknięcia. Próba nawiązania do Lalki obnaża jedynie bezradność autorki, która potrafi opisać cenę wszystkiego, ale nie zna wartości niczego. Prus stworzył pomnik literatury, który przetrwał wieki, bo badał ludzką duszę. Gretkowska stworzyła folder reklamowy luksusowego życia z domieszką politycznego jadu. Do „Lalki” tej książce nie brakuje kilometrów – brakuje jej całych epok rozwoju literackiego.
Ocena: 2/10 

Komentarze