OBIECAŁ MI NIEBO | Rafał Wicijowski

 



„Obiecał mi niebo” – Rafał Wicijowski

Dla kogo?

Dla osób, które przeczytają właściwie wszystko, co ktoś podsunie im pod nos.

Dla czytelników, którym wystarczy ważny temat, nawet jeśli fabuła jest przewidywalna, bohaterowie papierowi, a historia przez dużą część książki kręci się wokół tych samych mechanizmów.

Jeśli natomiast szukasz literatury psychologicznej z pełnokrwistymi postaciami, niejednoznacznością i fabułą, która rzeczywiście potrafi zaskoczyć — możesz poczuć spore rozczarowanie.

Krótki opis

Maja poznaje Adama.

Na początku wszystko wygląda jak spełnienie marzeń. Jest zainteresowanie, bliskość, intensywność i poczucie, że oto pojawił się ktoś wyjątkowy.

Z czasem jednak troska zaczyna coraz bardziej przypominać kontrolę.

Miłość zmienia się w zależność.

Bliskość w osaczenie.

A obiecane niebo okazuje się miejscem, z którego coraz trudniej wyjść.

Pomysł sam w sobie jest dobry.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy książka próbuje opowiadać go przez setki stron, nie mając wystarczająco dużo materiału, żeby utrzymać czytelnika w napięciu.

Za

Największym plusem jest temat.

Toksyczne relacje, kontrola, manipulacja emocjonalna i stopniowe odbieranie drugiej osobie poczucia własnej wartości to kwestie, które zdecydowanie zasługują na literackie zainteresowanie.

Książka dobrze pokazuje też, że toksyczna relacja nie musi zaczynać się od jawnej agresji.

Czasami zaczyna się niewinnie.

Od troski.

Od zainteresowania.

Od pytań.

Od przekonywania, że ktoś „wie lepiej”.

I właśnie ta warstwa jest najbardziej wiarygodna.

Na plus można również zapisać prosty język i to, że książkę czyta się bez większego wysiłku.

Przeciw

Przede wszystkim powtarzalność.

Kiedy czytelnik już wie, jaki jest Adam i w jaki sposób funkcjonuje jego relacja z Mają, kolejne sceny bardzo często nie rozwijają historii, tylko potwierdzają to samo.

Kontrola.

Napięcie.

Konflikt.

Przeprosiny.

Chwila ciszy.

I kolejna kontrola.

Po pewnym czasie można zacząć odczuwać, że książka drepcze w miejscu.

Drugim problemem jest przewidywalność.

Historia bardzo szybko odsłania swoje karty.

Nie ma tu wielkiej tajemnicy ani poczucia, że autor przygotował coś, co wywróci historię do góry nogami.

Trzecim problemem jest brak subtelności.

Autor zbyt często tłumaczy emocje i intencje bohaterów.

Czytelnik nie musi wszystkiego dostać podkreślonego grubym markerem.

Bohaterowie – 2/10

Tutaj jest naprawdę źle.

Maja ma być bohaterką tragiczną, kobietą stopniowo tracącą siebie w toksycznej relacji.

Problem w tym, że poza samą relacją trudno powiedzieć o niej coś naprawdę charakterystycznego.

Kim jest Maja poza Adamem?

Co ją wyróżnia?

Co sprawia, że jest właśnie Mają, a nie dowolną bohaterką powieści o toksycznym związku?

Tego jest za mało.

Postać zostaje podporządkowana problemowi, który ma ilustrować.

Jeszcze słabiej wypada Adam.

To praktycznie chodzący zestaw czerwonych flag.

Kontroluje.

Manipuluje.

Jest zaborczy.

Przekracza granice.

Wzbudza poczucie winy.

Autor właściwie nie daje mu drugiego wymiaru.

Nie ma w nim tajemnicy ani psychologicznej niejednoznaczności.

To nie człowiek.

To funkcja fabularna.

A bohater, którego można opisać kilkoma hasłami z poradnika o toksycznych relacjach, nie jest bohaterem dobrze napisanym.

Ocena bohaterów: 2/10

Papierowi i zdecydowanie zbyt schematyczni.

Fabuła – 4/10

Pomysł wyjściowy jest dobry.

Wykonanie już znacznie słabsze.

Fabuła jest linearna, łatwa do przewidzenia i zbyt długo pozostaje w jednym schemacie.

Brakuje mocnego drugiego planu.

Brakuje wydarzeń, które rzeczywiście zmieniałyby układ sił.

Brakuje momentu:

„Tego się nie spodziewałem”.

Zamiast tego bardzo często dostajemy:

„Tak, dokładnie tego się spodziewałem”.

Ocena fabuły: 4/10

Dialogi – 5/10

Dialogi są czytelne, ale przeciętne.

Rzadko naprawdę błyszczą.

Brakuje im charakterystycznego rytmu i indywidualnego głosu bohaterów.

Momentami bardziej przypominają narzędzie do tłumaczenia czytelnikowi sytuacji niż autentyczne rozmowy między ludźmi.

Najlepiej wypadają wtedy, kiedy pojawia się napięcie i drugie dno.

Najgorzej wtedy, kiedy postacie zaczynają mówić dokładnie to, co autor chce nam wyjaśnić.

Ocena dialogów: 5/10

Styl – 5/10

Styl jest prosty i przystępny.

To jego zaleta.

Ale jednocześnie trudno znaleźć w nim coś charakterystycznego.

Nie ma tu języka, który chciałoby się cytować.

Nie ma szczególnej lekkości.

Nie ma też literackiej elegancji, która wynosiłaby tę historię ponad przeciętną powieść obyczajową.

Jest poprawnie.

A poprawnie to trochę za mało.

Ocena stylu: 5/10

Emocje – 6/10

Emocje są.

Frustracja też.

Czasami nawet złość.

Problem polega na tym, że książka próbuje utrzymywać podobny poziom napięcia przez bardzo długi czas.

A emocja, która ciągle jest podkręcana, w pewnym momencie przestaje działać.

To trochę jak ktoś, kto przez kilka godzin powtarza:

„Teraz będzie naprawdę mocno”.

Po pewnym czasie człowiek przestaje reagować.

Ocena emocji: 6/10

Nieprzewidywalność – 3/10

Jedna z najsłabszych kategorii.

Kierunek historii można przewidzieć bardzo wcześnie.

Autor nie wykorzystuje zbyt wielu okazji, żeby zagrać z czytelnikiem.

Nie ma tutaj wielu momentów, w których trzeba przewartościować wcześniejsze wydarzenia.

Historia idzie drogą, którą właściwie od początku widzimy przed sobą.

Ocena nieprzewidywalności: 3/10

Tematyka – 7/10

To zdecydowanie najlepszy element książki.

Problem toksycznych relacji jest ważny i nadal wymaga rozmowy.

Warto pokazywać mechanizmy kontroli i manipulacji.

Warto przypominać, że przemoc psychiczna często rozwija się stopniowo.

Ale temat to jeszcze nie literatura.

Można mieć świetny temat i napisać przeciętną powieść.

I właśnie tutaj tak się stało.

Ocena tematyki: 7/10

Books When I Read – punktacja

Bohaterowie: 2/10

Fabuła: 4/10

Dialogi: 5/10

Styl: 5/10

Emocje: 6/10

Nieprzewidywalność: 3/10

Tematyka: 7/10

Ocena końcowa: 4/10

„Obiecał mi niebo” ma ważny temat, ale zdecydowanie nie wykorzystuje jego pełnego potencjału.

Za mało tutaj pełnokrwistych ludzi.

Za dużo schematów.

Za dużo powtarzania.

Za mało zaskoczeń.

To książka, którą można przeczytać szybko i równie szybko zapomnieć.

Największy problem polega na tym, że po zamknięciu powieści pamięta się przede wszystkim temat toksycznej relacji, a nie bohaterów, dialogi czy konkretne sceny.

A to dla powieści nie jest komplement.

Obiecano niebo. Dostaliśmy bardzo przeciętną literacką pogodę.

Komentarze